niedziela, 19 grudnia 2010
winda
Byłam z siostrą w pewnym budynku z windą. Winda miała na drzwiach wywieszoną informację o awarii. Jakaś laska nie zauważyła ostrzeżenia i do niej weszła, nie zdążyłyśmy jej zatrzymać. Okazało się, że winda podzieliła się na dwie, nierówne części. Jedna, szeroka, była normalnie, na poziomie podłogi aktualnego piętra. Druga - była głęboką, bardzo wąską, prostokątną studnią (bez wody :D). Dziewczyna wpadła właśnie do tej studni. Po chwili strasznej ciszy usłyszałyśmy - odgłos jej spotkania z dnem :D żyła, zaczęłyśmy z nią rozmawiać o możliwościach ratunku.
piątek, 17 grudnia 2010
rdza
Każdy mikrofon w naszym mieszkaniu zardzewiał. Nie przejęliśmy się tym i nagrywaliśmy rudymi mikrofonami...
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Dżemik
Śnił mi się dżem o smaku banana i kołacińskiej. Kołacińska to była przyprawa, nie Kasia z akustyki. Nie chodziło o zmielenie Kasi, po prostu rosła sobie na plantacjach i nawet Kamis ją sprzedawał. Była dość słodka i miała wyraźny zapach, jak np. goździki. :)
niedziela, 5 grudnia 2010
Puławy!
Miasto Puławy, gdzie co roku odbywają się warsztaty muzyczne, było położone w cudownym lesie - coś jak przyroda Pandory (z filmu Avatar oczywiście). Jadąc tam rozmyślałam, jak cudownie będzie skakać po 30-metrowych drzewach i codziennie rozkoszować się TAKIMI widokami...
W zapisie sporządzonym zaraz po przebudzeniu jest jeszcze "cudowny czarodziejski sweter". Szkoda że nie pamiętam co się z nim działo. ;)
W zapisie sporządzonym zaraz po przebudzeniu jest jeszcze "cudowny czarodziejski sweter". Szkoda że nie pamiętam co się z nim działo. ;)
piątek, 3 grudnia 2010
wielokrotna kontrola
Jechaliśmy autobusem i na jednej trasie były 3 kontrole biletów:
Podczas pierwszej dostałam mandat (nie pamiętam za co, ale nie za brak biletu).
Przy drugiej każdy posiadający bilet dostał dużą, ceramiczną łyżkę z napisem MPK i w trakcie trzeciej kontroli cały autobus pomachał łyżkami kontrolerom i już wiedzieli że mamy sprawdzone bilety. :)
Podczas pierwszej dostałam mandat (nie pamiętam za co, ale nie za brak biletu).
Przy drugiej każdy posiadający bilet dostał dużą, ceramiczną łyżkę z napisem MPK i w trakcie trzeciej kontroli cały autobus pomachał łyżkami kontrolerom i już wiedzieli że mamy sprawdzone bilety. :)
śniegościanka
Adaś miał w przedpokoju śniegowe ściany. Można było stanąć w połowie ich wysokości na takim jakby schodku. I wcale się nie topiły w temperaturze pokojowej!
czwartek, 2 grudnia 2010
Prrrawie latałam. ;)
Wspinaliśmy się na góry Solińskie, pomagając sobie linkami żeglarskimi. (Góry Solińskie zostały stworzone na potrzeby mojego snu - to pasmo górskie z czarnej skały otaczające podkarpackie jezioro Solińskie. Dookoła rozciąga się przepiękny widok na wodę, łąki, drzewa... niesamowitości!!) Gdy byliśmy na górze, napawaliśmy się pejzażem i skakaliśmy w przełęcze - spadając obserwowaliśmy przesuwające się krajobrazy. Uwielbiam sny.
środa, 1 grudnia 2010
Mikołaju :(
Z rodziną wręczyliśmy sobie prezenty z okazji dnia Św. Mikołaja. Wszyscy dostali świetne rzeczy, a ja... suszone pestki granatu, witaminowy suplement diety dla zmęczonych matek. ;o I płakałam. Bo to nie był fajny prezent. :( Leżałam na skrzyżowaniu Lisa-Kuli z Zamkową w Rzeszowie i płakałam. A dookoła pełno samochodów stojących w korku...
wtorek, 30 listopada 2010
Ku przestrodze
To nie sen: jeśli nagle zmienicie swoje ułożenie w łóżku o 180 stopni - uważajcie przy nocnym wstawaniu (po ciemku i na autopilocie) żeby nie przywalić głową w ścianę...
środa, 24 listopada 2010
czerwone fotele
Na wydziale mieliśmy salę z komputerami, zamiast aktualnych stanowisk w korytarzu. Przed częścią kompów stały wielkie, niesamowicie wygodne czerwone fotele, przed resztą - wielka, niesamowicie wygodna czerwona sofa. Obok mnie siedział jeden z wykładowców. Kokosił się i wiercił, aż w końcu zasnął - leżąc w fotelu na brzuchu. To dosyć trudne ułożenie więc wyglądał przekomicznie... Zabawnie oglądać takich ludzi w tego typu sytuacjach, sny są super! :D
Później była dziwna historia w obskurnym pokoju - wchodzenie do lodówki przez szafkę... a dalej przez lodówkę wchodziło się do innego świata! Zagapiłam się i nie zdążyłam za moimi przewodnikami, magiczne przejście się zamknęło i mogłam z nimi tylko rozmawiać przez drzwi od lodówki, lecz nie mogłam do nich dołączyć. :(
Później była dziwna historia w obskurnym pokoju - wchodzenie do lodówki przez szafkę... a dalej przez lodówkę wchodziło się do innego świata! Zagapiłam się i nie zdążyłam za moimi przewodnikami, magiczne przejście się zamknęło i mogłam z nimi tylko rozmawiać przez drzwi od lodówki, lecz nie mogłam do nich dołączyć. :(
niedziela, 21 listopada 2010
nie polecam.
Dziś w nocy skracałam sobie włosy obcinaczem do paznokci. Ciężko szło...
Nie próbujcie tego robić w domu!
Nie próbujcie tego robić w domu!
środa, 17 listopada 2010
w samolocie
Leciałam samolotem, który w środku wyglądał jak mieszkanie. Przysypiałam smacznie w fotelu, aż obudziły mnie duszności i hałas. W kabinie spadło ciśnienie więc wysunęły się maski tlenowe. Były w formie woreczków z dziurką, przez którą trzeba było wciągnąć tlen. Stuart spokojnie pokazywał każdemu po kolei jak należy ich używać. Później poszliśmy do innego pomieszczenia na ciastka.
środa, 10 listopada 2010
dużo fajnych
W trakcie imprezy na Naramowicach postanowiłam pojeździć windą, ot tak, bo to przecież bardzo zabawne... ;) Jednak winda, zamiast mnie przetransportować na 1 piętro, zaczęła szybko jeździć w górę i w dół! Z przerażeniem obserwowałam zmieniające się cyferki od 1 do 5 (blok ma 4 piętra więc ta piątka tym bardziej mnie wystraszyła)! W panice wciskałam na oślep różne przyciski, a nuż się gdzieś zatrzyma... Usłyszałam ludzi na korytarzu. Krzyczałam, wzywałam pomocy, wciskałam dzwoniący guzik, jednak nikt nie zareagował. Nie miałam przy sobie telefonu, ale w windzie i tak nie ma zasięgu. :P Przycisk otwierający drzwi też nic nie zmieniał! W końcu, gdy "nadusiłam" (:P) go tak bardzo, że cofnął się o kilka centymetrów w głąb tablicy, dźwig się zatrzymał i mogłam wysiąść. Ufff!
Szłam w Krakowie z dworca pkp do gabinetu lekarza. Mimo że to blisko, troszkę mi było nudno i straszno iść samej, więc zadzwoniłam po Stasia! Bez wahania się zgodził! :* Szliśmy przez park ponad godzinę, zaczęło się ściemniać... Trafiliśmy na schody. Bardzo strome, niemalże pionowe, z kamiennymi, wąziutkimi stopniami, a było ich tak dużo, że ginęły we mgle jak szczyty gór. :P Trzeba było się po nich poruszać jak po ściance wspinaczkowej. Zadzwoniłam do mamy, przecież powinna wiedzieć jak to ominąć. W trakcie tej rozmowy ze schodów zszedł ktoś z zegarkiem przywiązanym różową tasiemką do mojej ręki. Szybko ją odwiązałam, żeby mnie nie posądzał o próbę kradzieży.
Gotek wszedł do mojego mieszkania przez balkon. Skradał się robiąc różne figury, przekształcał się w nie jak bohater kreskówki: robił trójkąt z całego ciała (leżąc na brzuchu) >puff< zmieniał się w unoszący się i obracający się nad podłogą okrąg >puff< zastygał w pozie Egipcjan ze starożytnych fresków >puff< udawał superbohaterów. Przyszli koledzy, mieli cudowną rozrywkę - kto wytrzyma najdłużej bez oddechu, ten wygrywa! Jednak się pokłócili i rozeszli.
Z Zujem opracowaliśmy plan podrywu dziewczyny, która mu się podobała. Wzięłam ją do jakiegoś pokoju, gadałyśmy siedząc na kanapie. Wtedy zauważyła, że pod narzutą jest mocno wypukło. Spod koca wychylił się Zuj i PONĘTNIE mrugnął okiem, więc laska musiała na niego polecieć! ;)
Szłam w Krakowie z dworca pkp do gabinetu lekarza. Mimo że to blisko, troszkę mi było nudno i straszno iść samej, więc zadzwoniłam po Stasia! Bez wahania się zgodził! :* Szliśmy przez park ponad godzinę, zaczęło się ściemniać... Trafiliśmy na schody. Bardzo strome, niemalże pionowe, z kamiennymi, wąziutkimi stopniami, a było ich tak dużo, że ginęły we mgle jak szczyty gór. :P Trzeba było się po nich poruszać jak po ściance wspinaczkowej. Zadzwoniłam do mamy, przecież powinna wiedzieć jak to ominąć. W trakcie tej rozmowy ze schodów zszedł ktoś z zegarkiem przywiązanym różową tasiemką do mojej ręki. Szybko ją odwiązałam, żeby mnie nie posądzał o próbę kradzieży.
Gotek wszedł do mojego mieszkania przez balkon. Skradał się robiąc różne figury, przekształcał się w nie jak bohater kreskówki: robił trójkąt z całego ciała (leżąc na brzuchu) >puff< zmieniał się w unoszący się i obracający się nad podłogą okrąg >puff< zastygał w pozie Egipcjan ze starożytnych fresków >puff< udawał superbohaterów. Przyszli koledzy, mieli cudowną rozrywkę - kto wytrzyma najdłużej bez oddechu, ten wygrywa! Jednak się pokłócili i rozeszli.
Z Zujem opracowaliśmy plan podrywu dziewczyny, która mu się podobała. Wzięłam ją do jakiegoś pokoju, gadałyśmy siedząc na kanapie. Wtedy zauważyła, że pod narzutą jest mocno wypukło. Spod koca wychylił się Zuj i PONĘTNIE mrugnął okiem, więc laska musiała na niego polecieć! ;)
poniedziałek, 8 listopada 2010
mniaaam
Śniło mi się dziś przepyszne ciasto czekoladowe!!!!!
Kupowałam je u miłej pani na straganiku. Kiedy przyszłam po raz kolejny, miała na stole górę słodyczy: rogale, rogaliki, placki, bilety na koncert Hancocka :D, książki o nim i ciastka w kształcie literek z których można było ułożyć napis HERBIE HANCOCK. I pomagałam pani znaleźć ciasto czekoladowe w tej górze wypieków (wszystko było popakowane w porcje). Przy okazji trafiłam jeszcze na ciasto toffi i kupiłam obydwa...
Mniam! Ktoś ma ochotę na wspólne pieczenie?! :D
(Bo wieczorem czytałam przepisy na muffiny, a plakat Hancocka nad łóżkiem w końcu musiał wpłynąć na sny. Czekam na jakieś fajne z Nickiem Cavem!!!!)
Kupowałam je u miłej pani na straganiku. Kiedy przyszłam po raz kolejny, miała na stole górę słodyczy: rogale, rogaliki, placki, bilety na koncert Hancocka :D, książki o nim i ciastka w kształcie literek z których można było ułożyć napis HERBIE HANCOCK. I pomagałam pani znaleźć ciasto czekoladowe w tej górze wypieków (wszystko było popakowane w porcje). Przy okazji trafiłam jeszcze na ciasto toffi i kupiłam obydwa...
Mniam! Ktoś ma ochotę na wspólne pieczenie?! :D
(Bo wieczorem czytałam przepisy na muffiny, a plakat Hancocka nad łóżkiem w końcu musiał wpłynąć na sny. Czekam na jakieś fajne z Nickiem Cavem!!!!)
niedziela, 7 listopada 2010
Brad Pitt :)
Brad Pitt przebrał się za superbohatera żeby bawić dzieci... najpierw przywdział świecące getry i body, później chciał ubrać rajstopy ale że były na niego za wąskie, przywiązał sobie do brzucha sznurkiem i tak zwisały w dół "nogawkami". Wygłupiał się w tym przebraniu i aparatem fotograficznym nagrywał filmiki, żeby je wrzucać na YouTube.
Nie wiem czy po takim wstępie będziecie mi zazdrościć że miałam później z nim romans... :D ale nie był już przebrany za superbohatera. Angelina nic nie wiedziała, może mi podskoczyć!
Poza tym byliśmy na szkolno-akustycznej wycieczce w Szklarskiej Porębie i wychowawca nie zabrał nas ani razu w góry na szlak... ciągle tylko siedzieliśmy w ośrodku i mieliśmy głupie zajęcia. Bez sensu!
Nie wiem czy po takim wstępie będziecie mi zazdrościć że miałam później z nim romans... :D ale nie był już przebrany za superbohatera. Angelina nic nie wiedziała, może mi podskoczyć!
Poza tym byliśmy na szkolno-akustycznej wycieczce w Szklarskiej Porębie i wychowawca nie zabrał nas ani razu w góry na szlak... ciągle tylko siedzieliśmy w ośrodku i mieliśmy głupie zajęcia. Bez sensu!
środa, 3 listopada 2010
hm.
W dzisiejszym odcinku ciężarówka firmy Fotis sound wjeżdżała po zewnętrznych schodach na 3 piętro zamku. Bo po co nosić paczki skoro można je wpakować do samochodu? Patrzyłam na to pijąc drinka z chochli do zupy.
poniedziałek, 1 listopada 2010
uzdrawiamy!
Duża ilość badań krwi w ostatnim czasie najwyraźniej odcisnęła piętno na mojej psychice ;)
Jeden z akustycznych wykładowców stał przed komputerem wyglądającym jak biletomat (ten sam kształt, wielkość i dotykowy ekran). Na szczycie komputera znajdowała się wielka probówka z moją krwią. Był to rewolucyjny sposób leczenia wszelkich chorób: pobierano krew, analizowano, następnie oddzielano osocze i dodawano do niego różne substancje. Taką mieszankę wstrzykiwano znów do żył, odpowiednia kombinacja substancji mogła zwalczyć dowolną chorobę, nawet te dotychczas uznawane za nieuleczalne. Piękny sen!!
Kazano mi opuścić pomieszczenie, więc siedziałam u wydziałowej higienistki (:D) Kiedy wyszłam po 40 minutach, o zgrozo, nie chcieli mi wstrzyknąć mojego uzdrawiającego osocza! Miałam patrzeć jak ktoś je wypija i na podstawie mojej reakcji coś określano... (nie pamiętam co, czy może stopień choroby, czy skuteczność leczenia?! :D)
Jeden z akustycznych wykładowców stał przed komputerem wyglądającym jak biletomat (ten sam kształt, wielkość i dotykowy ekran). Na szczycie komputera znajdowała się wielka probówka z moją krwią. Był to rewolucyjny sposób leczenia wszelkich chorób: pobierano krew, analizowano, następnie oddzielano osocze i dodawano do niego różne substancje. Taką mieszankę wstrzykiwano znów do żył, odpowiednia kombinacja substancji mogła zwalczyć dowolną chorobę, nawet te dotychczas uznawane za nieuleczalne. Piękny sen!!
Kazano mi opuścić pomieszczenie, więc siedziałam u wydziałowej higienistki (:D) Kiedy wyszłam po 40 minutach, o zgrozo, nie chcieli mi wstrzyknąć mojego uzdrawiającego osocza! Miałam patrzeć jak ktoś je wypija i na podstawie mojej reakcji coś określano... (nie pamiętam co, czy może stopień choroby, czy skuteczność leczenia?! :D)
środa, 27 października 2010
oponki
Ilo pracowała na dźwigu, na wysokości 7. piętra w bardzo wysokiej i wąskiej hali.
Dźwigiem tym "nawlekała" traktorowe opony na wielką podwieszoną rurę w kształcie spirali.
Robiłam jej zdjęcia, ale przez okrutny lęk wysokości musiałam zwiać.
Dźwigiem tym "nawlekała" traktorowe opony na wielką podwieszoną rurę w kształcie spirali.
Robiłam jej zdjęcia, ale przez okrutny lęk wysokości musiałam zwiać.
wtorek, 26 października 2010
straszno
Dzisiaj w nocy było źle i strasznie. Miałam dziecko, które urodziłam przy okazji wizyty w szpitalu na początku października, ciąża z zaskoczenia jak w programie TV;p Rodzice się zajmowali moją córką, więc jak wróciłam na 1 listopada do domu, w ogóle nie potrafiłam do niej podejść. Zapominałam o tym, że trzeba zmieniać pieluchy, nie wiedziałam jak ją wykąpać, nie wiedziałam jak ma na imię (Oliwia), nie wiedziałam co zrobić kiedy płakała, jak ją położyć i CZY MOŻNA kłaść, bo cały czas nosiłam malucha na rękach... Nie wystąpiły nawet śladowe ilości instynktu macierzyńskiego. No i nie miałam pojęcia JAK o tym wszystkim powiedzieć ojcu dziecka?! (w ogóle: kto był ojcem?!)
Jak dobrze że telefon mnie obudził!
Jak dobrze że telefon mnie obudził!
czwartek, 21 października 2010
grzebień
Znalazłam w szufladzie grzebień w zebrę. Przypomniałam sobie, że kilka miesięcy wcześniej zabrałam go Bartkowi i nie oddałam. Wystraszyłam się, że nazwie mnie "grzebykowym złodziejem" ...
poniedziałek, 11 października 2010
koty
Epidemia! Wszystkie koty świata były białe, ale pod wpływem choroby puchły, traciły proporcje, robiły się różowe i powykręcane. Ludzie bali się, że zarażą się od zwierząt, więc ich nie dotykali, nie pomagali...
Mój kot też zachorował (że niby ja miałam kota?!?! fu!), ale razem ustaliliśmy, że dla mojego dobra nie będzie się do mnie zbliżał - nie wiadomo, jak ów wirus wpływa na człowieka. Zwierzak miał bardzo niski głos. ;)
Później śniło mi się, że opowiadałam komuś ten sen. I Zaobserwowaliśmy, że jego kot też spuchł i robi się różowy na pyszczku...
Mój kot też zachorował (że niby ja miałam kota?!?! fu!), ale razem ustaliliśmy, że dla mojego dobra nie będzie się do mnie zbliżał - nie wiadomo, jak ów wirus wpływa na człowieka. Zwierzak miał bardzo niski głos. ;)
Później śniło mi się, że opowiadałam komuś ten sen. I Zaobserwowaliśmy, że jego kot też spuchł i robi się różowy na pyszczku...
niedziela, 26 września 2010
znowu Mery! ;)
Wiozłam Mery i jej wf-istę z UAM-owskiego basenu (os. Różany Potok). Poznań miał obszary mniejszości narodowych i wf-ista chciał dojechać do dzielnicy "Kair w Egipcie" (pozdrowienia dla Ramiego :D).
Jechaliśmy przez dzielnicę murzyńską. Droga przechodziła przez środek kościoła katolickiego, w którym pracowali biali księża i chrzcili dzieci w chrzcielnicy.
Ciągle cierpła mi noga i traciłam w niej czucie. Raz cierpła na gazie, więc nie mogłam zwolnić, raz cierpła na sprzęgle i nie mogłam normalnie zahamować ani zmienić prędkości. To nie było miłe. ;p
A Bartek kupił węża do terrarium. To było nasze pierwsze zwierzątko w mieszkaniu. :)
Mery, ciągle mi się śnisz! ;D
Jechaliśmy przez dzielnicę murzyńską. Droga przechodziła przez środek kościoła katolickiego, w którym pracowali biali księża i chrzcili dzieci w chrzcielnicy.
Ciągle cierpła mi noga i traciłam w niej czucie. Raz cierpła na gazie, więc nie mogłam zwolnić, raz cierpła na sprzęgle i nie mogłam normalnie zahamować ani zmienić prędkości. To nie było miłe. ;p
A Bartek kupił węża do terrarium. To było nasze pierwsze zwierzątko w mieszkaniu. :)
Mery, ciągle mi się śnisz! ;D
piątek, 24 września 2010
omen
Wieczorne oglądanie filmu "Omen III" dało rezultaty! :D
Razem z grupą znajomych na wielkiej mapie stanu Kalifornia ustalaliśmy plan poszukiwania zaginionego chłopca. Wiedzieliśmy, że czyha na niego niebezpieczeństwo - zła ciotka! Przy okazji ustalaliśmy sobie trasy zwiedzania Kalifornii, nie dziwne więc, że nie zdążyliśmy go znaleźć na czas...
Chłopiec ukrywał się w ruinach jakiegoś egipskiego zamku (w Kalifornii, rzecz jasna). Gdy zjawiła się tam ciotka, akurat wystawił głowę z ukrycia, więc go znalazła... długo mierzyli się wzorkiem. On kalkulował szanse na ucieczkę lub pokonanie złej kobiety. Ona cieszyła się, że wreszcie go dorwała... Ruszyła w kierunku ściganego nastolatka, za jej plecami kulił się jego wystraszony kuzyn.
Wiedząc, że jest w pułapce i że nikt go nie uratuje, chłopiec zaczął działać. Ruszył biegiem w stronę ciotki, nabił ją i kuzyna na nóżkę wiolonczeli (jak na pal!), po czym strącił ją do nieskończenie głębokiej studni obok... Spadający wiolonczelowo-ludzki szaszłyk wygrażał mu pięścią krzycząc obelgi...
Razem z grupą znajomych na wielkiej mapie stanu Kalifornia ustalaliśmy plan poszukiwania zaginionego chłopca. Wiedzieliśmy, że czyha na niego niebezpieczeństwo - zła ciotka! Przy okazji ustalaliśmy sobie trasy zwiedzania Kalifornii, nie dziwne więc, że nie zdążyliśmy go znaleźć na czas...
Chłopiec ukrywał się w ruinach jakiegoś egipskiego zamku (w Kalifornii, rzecz jasna). Gdy zjawiła się tam ciotka, akurat wystawił głowę z ukrycia, więc go znalazła... długo mierzyli się wzorkiem. On kalkulował szanse na ucieczkę lub pokonanie złej kobiety. Ona cieszyła się, że wreszcie go dorwała... Ruszyła w kierunku ściganego nastolatka, za jej plecami kulił się jego wystraszony kuzyn.
Wiedząc, że jest w pułapce i że nikt go nie uratuje, chłopiec zaczął działać. Ruszył biegiem w stronę ciotki, nabił ją i kuzyna na nóżkę wiolonczeli (jak na pal!), po czym strącił ją do nieskończenie głębokiej studni obok... Spadający wiolonczelowo-ludzki szaszłyk wygrażał mu pięścią krzycząc obelgi...
AM
Zdawałam na akademię muzyczną. W tym samym korytarzu, w którym była akademia, były też wejścia do mieszkań w bloku. Mieszkaliśmy w jednym pokoju w kilkanaście osób (z akustyki), razem z jednym wykładowcą z naszej uczelni... Przed egzaminem z gry na wiolonczeli chciałam szybko coś zjeść. Zbiegłam na dół, i zaczęłam biec w kierunku biedronki. Po drodze była stacja benzynowa, do której biegła na zakupy jakaś para. Wyprzedziłam ich, a dziewczyna myślała że biegnę, żeby wepchnąć się przed nich w kolejkę... zaczęła więc mnie łapać i podduszać. ;D
Jako że mieszkaliśmy w kilkanaście osób w jednym pokoju, powstał problem - co robić z kluczem, kiedy nikt nie zostaje w środku? Otóż zakopywaliśmy go na trawniku przed blokiem. A żeby znaleźć umówione miejsce, trzeba było stanąć na zakręcie jednej alejki i rzucić się do przodu, na brzuch, w trawę. Wtedy zakopane klucze były w miejscu, w które spadała ręka.
Pamiętam też jakąś rzekę która wylała więc zrobiło się duuże jezioro... widoki były piękne. :) I nie pamiętam w jaki sposób, ale ta rzeka przypominała, że trzeba się dobrze zastanowić, zanim się zdecyduje na dziecko.
Jako że mieszkaliśmy w kilkanaście osób w jednym pokoju, powstał problem - co robić z kluczem, kiedy nikt nie zostaje w środku? Otóż zakopywaliśmy go na trawniku przed blokiem. A żeby znaleźć umówione miejsce, trzeba było stanąć na zakręcie jednej alejki i rzucić się do przodu, na brzuch, w trawę. Wtedy zakopane klucze były w miejscu, w które spadała ręka.
Pamiętam też jakąś rzekę która wylała więc zrobiło się duuże jezioro... widoki były piękne. :) I nie pamiętam w jaki sposób, ale ta rzeka przypominała, że trzeba się dobrze zastanowić, zanim się zdecyduje na dziecko.
niedziela, 19 września 2010
blokady nie na koła.
Śniło mi się raz spotkanie muzyków. Mery zabrała mnie po drodze, zaparkowałyśmy POLO na mieście no i na imprezę! :D Jak wracałyśmy, to zobaczyłyśmy, że panowie z policji zakładają blokadę na samochód za złe parkowanie. Nie była to zwykła blokada na koło. To był rewolucyjny system, mający na celu oduczenie ludzi nieprzepisowego parkowania. Mianowicie: przypinano do maski samochodu 2 przypadkowych przechodniów. Proste - nie chcesz psuć komuś wieczoru, a tym bardziej - sam nie chcesz być przypięty, więc parkuj jak człowiek! ;) Do Polo akurat przypięta była Kate Moss*. Ale my się tym nie przejęłyśmy i poszłyśmy na jeszcze jedno piwo. Hi hi... ]:->
*Wiem, że każdy ma jakiś fetysz, ale ja akurat takiego nie mam. Po prostu przed snem oglądałam jakieś sesje zdjęciowe. ;)
*Wiem, że każdy ma jakiś fetysz, ale ja akurat takiego nie mam. Po prostu przed snem oglądałam jakieś sesje zdjęciowe. ;)
środa, 15 września 2010
Babcia.
Przyszła do mnie babcia. Była godzina 3 w nocy i już spałam, zaczęłam więc udawać, że wcale mnie nie obudziła. Żeby poszła. Pokręciła się po pokoju, próbowała ze mną pogadać. Ja dalej nic, twardo "śpię". Nagle poczułam ból, coś miałam w uchu!
Babcia wsadziła mi długopis do ucha !!
Z ucha lała się krew, dlatego byłam przekonana, że uszkodziła mi błonę bębenkową!!!
Całe moje życie legło w gruzach. Przecież nie można być ani wiolonczelistką ani realizatorem nie słysząc na jedno ucho, a nic innego (ciekawego) nie potrafię.
A babcia wcale się nie przejęła, no bo jej się nudziło i musiała mnie jakoś obudzić!
I znowu trzeba będzie uczyć się czegoś od nowa, bo gdzieś kiedyś trzeba będzie pracować... jak ja tego nie lubię!
Ale dobrze że to był tylko sen !!
Babcia wsadziła mi długopis do ucha !!
Z ucha lała się krew, dlatego byłam przekonana, że uszkodziła mi błonę bębenkową!!!
Całe moje życie legło w gruzach. Przecież nie można być ani wiolonczelistką ani realizatorem nie słysząc na jedno ucho, a nic innego (ciekawego) nie potrafię.
A babcia wcale się nie przejęła, no bo jej się nudziło i musiała mnie jakoś obudzić!
I znowu trzeba będzie uczyć się czegoś od nowa, bo gdzieś kiedyś trzeba będzie pracować... jak ja tego nie lubię!
Ale dobrze że to był tylko sen !!
wtorek, 14 września 2010
Pan Nergal.
Kilka miesięcy temu śniło mi się, że Nergal z Behemotha miał mnie uczyć tańca brzucha...
Dochodzę do wniosku że ten blog jest świetnym pomysłem, czasem czytam poprzednie wpisy i się okazuje, że już zapomniałam całkiem niezłe absurdy!
Dochodzę do wniosku że ten blog jest świetnym pomysłem, czasem czytam poprzednie wpisy i się okazuje, że już zapomniałam całkiem niezłe absurdy!
Wind of change, basin range ! *
Tej nocy, korzystając z faktu, że Moi Drodzy Czytelnicy śpią (choć przez chwilę nikogo nie ma na moim blogu), wprowadziłam kilka zmian.
W związku z tym nie będzie relacji z nowego snu, tylko z Ciężkiej Pracy ;)
Możecie jednym kliknięciem myszy udostępniać moje posty na facebooku! (i innych serwisach), wysyłać je e-mailem oraz wrzucać na swojego bloga! Ja tak zrobiłam - jeszcze nigdy udostępnianie postów na fb nie było to TAK proste!
Możecie pokazać reakcję na sny jednym kliknięciem myszy! Nie trzeba komentować, pisać, myśleć! Jeśli uważacie, że zasób emocji jest zbyt mały, wymaga rozszerzenia, mogę rozważyć Wasze propozycje! ;)
Możecie dokładnie przeszukać mojego bloga!
Możecie nakarmić rybkę jednym kliknięciem myszki!! (Na samym dole). Możecie też zablokować ten obiekt. Ale nie róbcie tego - pomóżcie im przeżyć w ciężkich momentach! - kiedy chwilowo nie siedzę przed kompem i sama nie mogę daaać im jeeeść :(
UWAGA! Dla tych, którym brakuje słów do komentarza, piszą wiersze lub piosenki i chwilowo stracili wenę, albo - po prostu - nie mają już pomysłu na wartościowe marnowanie czasu - jest GENERATOR RYMÓW! Niestety tylko w wersji angielskiej, ale wierzę, że sobie poradzicie!
Dla każdego coś miłego!
Bawmy się więc!
Let's play! (uwaga rymuję: triple play, trap play, thesis play, tennis play, television play, airplay, team play, tapping clay !!!! )
* tak, tytuł też zrymowałam przy użyciu Generatora. Tak żeby rozbudzić Waszą kreatywność!
Edit: Jak mi się pięknie zarymowało: sleep, dung heap!
W związku z tym nie będzie relacji z nowego snu, tylko z Ciężkiej Pracy ;)
Możecie jednym kliknięciem myszy udostępniać moje posty na facebooku! (i innych serwisach), wysyłać je e-mailem oraz wrzucać na swojego bloga! Ja tak zrobiłam - jeszcze nigdy udostępnianie postów na fb nie było to TAK proste!
Możecie pokazać reakcję na sny jednym kliknięciem myszy! Nie trzeba komentować, pisać, myśleć! Jeśli uważacie, że zasób emocji jest zbyt mały, wymaga rozszerzenia, mogę rozważyć Wasze propozycje! ;)
Możecie dokładnie przeszukać mojego bloga!
Możecie nakarmić rybkę jednym kliknięciem myszki!! (Na samym dole). Możecie też zablokować ten obiekt. Ale nie róbcie tego - pomóżcie im przeżyć w ciężkich momentach! - kiedy chwilowo nie siedzę przed kompem i sama nie mogę daaać im jeeeść :(
UWAGA! Dla tych, którym brakuje słów do komentarza, piszą wiersze lub piosenki i chwilowo stracili wenę, albo - po prostu - nie mają już pomysłu na wartościowe marnowanie czasu - jest GENERATOR RYMÓW! Niestety tylko w wersji angielskiej, ale wierzę, że sobie poradzicie!
Dla każdego coś miłego!
Bawmy się więc!
Let's play! (uwaga rymuję: triple play, trap play, thesis play, tennis play, television play, airplay, team play, tapping clay !!!! )
* tak, tytuł też zrymowałam przy użyciu Generatora. Tak żeby rozbudzić Waszą kreatywność!
Edit: Jak mi się pięknie zarymowało: sleep, dung heap!
niedziela, 12 września 2010
przeprowadzka
Dziś w nocy nie było śmiesznie. Pani Bożenka zażądała, abyśmy się wyprowadzili z mieszkania w Poznaniu do godziny 17:00. Bartek gdzieś się wyniósł, ale ja nie zdążyłam ogarnąć wszystkich moich rzeczy. Załatwiłam sobie pokój do wynajęcia z właścicielem mieszkania Gregora, ale wiedziałam że długo tam nie wytrzymam z bałaganiącym człowiekiem :P Próbowałam się jakoś przenieść, w międzyczasie wprowadziły się nowe dziewczyny do naszego (byłego) mieszkania. Przyniosły swoją pralkę więc musiałam gdzieś przenieść moją (do piwnicy a potem do pokoju w nowym mieszkaniu, własnymi rękami !!), musiałam też coś zrobić z fortepianem... umówiłam się z dziewczynami, że jeszcze chwilę pomieszkam, ale w salonie będącym pokojem przechodnim (jakieś cudowne powiększenie naramowickiego mieszkania :P), obecność fortepianu tam nie przeszkadzała bo już jeden był obok klawesynu pod ścianą, więc co za różnica... A Bartek już nie chciał szukać ze mną nowego mieszkania :(
piątek, 10 września 2010
z cyklu - zagadkowe zapisy odczytane rano
"Mam grać etiudy Poppa' (ponowne pozdrowienia dla Gosi! ;D), biegam po Polsce myjąc zęby, ludzie przy stoliku grają w karty i podziwiają."
Jakoś nie mogę tego poskładać w sensowną (oczywiście na miarę tego bloga) historię...
Przy okazji odkryłam zapis innego snu: panie w dziekanatach zaczęły pisać odwołania od wszelkich odwołań składanych przez studentów i kandydatów na studentów... bo miały już dosyć tych napływających ton papierów. Ciekawe tylko do kogo? Do dziekana? do Boga? ;)
Jakoś nie mogę tego poskładać w sensowną (oczywiście na miarę tego bloga) historię...
Przy okazji odkryłam zapis innego snu: panie w dziekanatach zaczęły pisać odwołania od wszelkich odwołań składanych przez studentów i kandydatów na studentów... bo miały już dosyć tych napływających ton papierów. Ciekawe tylko do kogo? Do dziekana? do Boga? ;)
środa, 1 września 2010
Oglądanie zapowiedzi filmow akcji i horrorów przed snem - polecam !
Dziś w nocy była wojna o Rzeszów!!!!! Póki co walki toczyły się 40 km od miasta i czekałam przy radiu na sygnał do ucieczki (uciekać miałam rowerem).
Można było brać udział w filmach typu Gothika, Świt żywych trupów :D albo krwawych grach. Chyba coś typu kino, gdzie możesz wejść do filmu/gry zamiast oglądać przez ekran...
Byłam też w podziemiach jakiejś szkoły muzycznej, szukałam w salach do ćwiczeń Kasi Kołacińskiej, bo miałyśmy razem grać etiudy Davida Poppa' (Poppera, dedykacja dla Gosi! ;D).
Otwierałam każde pomieszczenie po kolei, w jednym była para w wieku emerytalnym jeżdżąca na rowerkach treningowych... no cóż, sale do ćwiczeń ;D
W poszukiwaniu Kasi spotkałam szefa naszego instytutu ;D i pokazałam mu mój grający szalik - zamiast słuchawek do odtwarzacza mp3 można było specjalnym kablem (z jednej strony mały jack, z drugiej szczypczyki) podłączyć szalik, jak membrana generował zmiany ciśnienia... i fajnie się słuchało muzyki owinąwszy głowę szalikiem w zimne dni.
Ta...
Można było brać udział w filmach typu Gothika, Świt żywych trupów :D albo krwawych grach. Chyba coś typu kino, gdzie możesz wejść do filmu/gry zamiast oglądać przez ekran...
Byłam też w podziemiach jakiejś szkoły muzycznej, szukałam w salach do ćwiczeń Kasi Kołacińskiej, bo miałyśmy razem grać etiudy Davida Poppa' (Poppera, dedykacja dla Gosi! ;D).
Otwierałam każde pomieszczenie po kolei, w jednym była para w wieku emerytalnym jeżdżąca na rowerkach treningowych... no cóż, sale do ćwiczeń ;D
W poszukiwaniu Kasi spotkałam szefa naszego instytutu ;D i pokazałam mu mój grający szalik - zamiast słuchawek do odtwarzacza mp3 można było specjalnym kablem (z jednej strony mały jack, z drugiej szczypczyki) podłączyć szalik, jak membrana generował zmiany ciśnienia... i fajnie się słuchało muzyki owinąwszy głowę szalikiem w zimne dni.
Ta...
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Wyśnione na Off Festivalu
Obudziłam się o 16.00. Niezłe rozczarowanie - przespałam pierwsze koncerty, a baardzo chciałam na nie iść. No ale życie musiało toczyć się dalej ;). Wstałam więc i wyszłam z namiotu. Moim oczom ukazało się ognisko (tam, gdzie wcześniej były namioty). Dookoła niego siedziała czarnoskóra rodzina. Mieli dużo małych dzieci, ich ogromna, gruba mama siedziała topless, a najstarszy syn w nastoletnim wieku witał się z Polakami. Podawał każdemu rękę, aż jakiś "zabawny" Polak wystraszył go wskakując mu na barana z rozbiegu (celem przywitania się oczywiście).
Poszłam szukać normalnej łazienki (czyli nie typu toi-toi). Szłam i szłam przez pole namiotowe, aż znalazłam się na poznańskim osiedlu Różany Potok. Pomyślałam: "po co tędy idę, przecież na osiedlu nie znajdę normalnego kibla!!" i moim oczom ukazało się wejście do ładnej, normalnej toalety publicznej na parterze bloku.
Następnie z Antkiem odbywałam praktyki nagłośnieniowe. Prowadzącym był W.B. Miałam porozstawiać mikrofony, opiąć co trzeba itd. Ustawiłam klawisz firmy Korg pionowo na statywie mikrofonowym (miał specjalne haczyki). Jak już skończyłam, oglądając scenę zaczęłam się zastanawiać, jak klawiszowiec będzie grał na pionowo ustawionym instrumencie?! Prowadzący ;D przyszedł i mnie wyśmiał. ;D
Mieliśmy z Antkiem nagrywać porody. Ale żeby nie zbierać dźwięków otoczenia, mieliśmy to robić specjalnymi przetwornikami przyczepianymi do brzucha kobiety... ale ja nie chciałam tak nagrywać porodu własnego dziecka!! fu..
Wróciłam po festiwalu do domu i w pokoju spotkałam rześkich, wypoczętych rodziców - "po co jeździsz na festiwale, my siedzieliśmy w domu, to teraz jesteśmy wyspani!! a ty taka zmęczona!" A w zmywarce do naczyń prały się ścierki i koszulki ...
Poszłam szukać normalnej łazienki (czyli nie typu toi-toi). Szłam i szłam przez pole namiotowe, aż znalazłam się na poznańskim osiedlu Różany Potok. Pomyślałam: "po co tędy idę, przecież na osiedlu nie znajdę normalnego kibla!!" i moim oczom ukazało się wejście do ładnej, normalnej toalety publicznej na parterze bloku.
Następnie z Antkiem odbywałam praktyki nagłośnieniowe. Prowadzącym był W.B. Miałam porozstawiać mikrofony, opiąć co trzeba itd. Ustawiłam klawisz firmy Korg pionowo na statywie mikrofonowym (miał specjalne haczyki). Jak już skończyłam, oglądając scenę zaczęłam się zastanawiać, jak klawiszowiec będzie grał na pionowo ustawionym instrumencie?! Prowadzący ;D przyszedł i mnie wyśmiał. ;D
Mieliśmy z Antkiem nagrywać porody. Ale żeby nie zbierać dźwięków otoczenia, mieliśmy to robić specjalnymi przetwornikami przyczepianymi do brzucha kobiety... ale ja nie chciałam tak nagrywać porodu własnego dziecka!! fu..
Wróciłam po festiwalu do domu i w pokoju spotkałam rześkich, wypoczętych rodziców - "po co jeździsz na festiwale, my siedzieliśmy w domu, to teraz jesteśmy wyspani!! a ty taka zmęczona!" A w zmywarce do naczyń prały się ścierki i koszulki ...
piątek, 27 sierpnia 2010
wacior
Włanie snił mi się WIELKI WACIK. Był okrągły, miał tak z metr srednicy. Leżał na skrzyżowanych rurach pod sufitem...
niedziela, 15 sierpnia 2010
frup.srup blog feat. Gregor !
Tako rzecze Grzegorz Salata:
Śniło mi się że chciałem sobie zapalić, ale nie miałem ognia. Więc pytałem przypadkowo napotkane osoby czy mają ogień - zapytałem chyba z 40 osób i nie miał nikt! I nagle spotkałem pana z wąsami, w czarnej pelerynie, z cylindrem, który dał mi paczkę zapałek i powiedział że mogę sobie ją zabrać. Kiedy tajemniczy pan się już oddalał - ja spróbowałem zapalić sobie fajkę...
I okazało się że te zapałki: sypią konfetti, wybuchają jak maleńkie fajerwerki, zamieniają się w motylki - każda zapałka robi inną sztuczkę... Ale nie da się nimi odpalić fajki!
Musiałem się obudzić...
Śniło mi się że chciałem sobie zapalić, ale nie miałem ognia. Więc pytałem przypadkowo napotkane osoby czy mają ogień - zapytałem chyba z 40 osób i nie miał nikt! I nagle spotkałem pana z wąsami, w czarnej pelerynie, z cylindrem, który dał mi paczkę zapałek i powiedział że mogę sobie ją zabrać. Kiedy tajemniczy pan się już oddalał - ja spróbowałem zapalić sobie fajkę...
I okazało się że te zapałki: sypią konfetti, wybuchają jak maleńkie fajerwerki, zamieniają się w motylki - każda zapałka robi inną sztuczkę... Ale nie da się nimi odpalić fajki!
Musiałem się obudzić...
piątek, 13 sierpnia 2010
Koszmar.
Miałam DZIECKO. Nie że ciąża, bo do takich snów to się już przyzwyczaiłam (podobno oznaczają pozytywne zmiany...:D). Było sobie dziecko, któremu trzeba było zmieniać pieluchy i opiekować się non-stop, bo samo przecież nie funkcjonuje. Nikt z moich znajomych o nim nie wiedział, bo urodziłam wcześniaka a okres największego brzucha przypadał na wakacje, kiedy z nikim się nie widywałam. I tak całkiem głupio było spotykając kogoś na pytanie: "co słychać?" odpowiedzieć: "A wiesz, mam 5-miesięczne dziecko"... Co ciekawe, opiekowała się nim moja mama bo ja w ogóle się nie poczuwałam.;p Ale jak już się poczułam to się zaczęło... no i musiałam jechać do sklepu po pieluchy, i jechałam stopem, tirem. Bo swoją drogą - w ramach praktyk nagłośnieniowych trzeba było przejechać ileś tam godzin/kilometrów w tirze (np na stopa z jednego miasta do drugiego) a kierowca wystawiał zaświadczenie. Taaak.
Więcej nie oglądam programów typu "MTV nastoletnie ciąże".
Z sennika:
Chcesz rozpocząć od nowa, skierować na nowy szlak swoje życie, także wewnętrzne. Dziecko może symbolizować szansę i możliwość dalszego rozwoju. Często ujawniają się w tym symbolu konflikty spowodowane przeważnie niedojrzałością. (O rly?) Sen o dziecku może być też aluzją do własnych dzieci lub wyrażać pragnienie ich posiadania.
urodzić: otwierają się nowe możliwości w twojej egzystencji - to już mi się bardziej podoba...
Więcej nie oglądam programów typu "MTV nastoletnie ciąże".
Z sennika:
Chcesz rozpocząć od nowa, skierować na nowy szlak swoje życie, także wewnętrzne. Dziecko może symbolizować szansę i możliwość dalszego rozwoju. Często ujawniają się w tym symbolu konflikty spowodowane przeważnie niedojrzałością. (O rly?) Sen o dziecku może być też aluzją do własnych dzieci lub wyrażać pragnienie ich posiadania.
urodzić: otwierają się nowe możliwości w twojej egzystencji - to już mi się bardziej podoba...
środa, 11 sierpnia 2010
Jendi!!!
Śniło mi się, że Jendi miał całe podziurawione ucho. Całą małżowinę. I tak patrzyłam na to zdegustowana, aż ktoś mi wytłumaczył, że jak się w owe dziury powkłada odpowiednie kolczyki (sztyfty), to układają się w kształcie 3 drzew. Trzy drzewa z rozłożystymi koronami o przekroju parasolowatym (wikipedia). Oj.
Jendi, nie rób tego!!!!! Naturalność jest najpiękniejsza!! ;)
Jendi, nie rób tego!!!!! Naturalność jest najpiękniejsza!! ;)
niedziela, 1 sierpnia 2010
sen godzien opatentowania
Ostatnio przydałoby mi się gniazdo HDMI w laptopie. No i było mi tak przykro że go nie mam :( że przyśniło mi się Rozwiązanie Idealne:
Była to przejściówka z 2 gniazd sieciowych (rj-45) na jedno wyjście HDMI !!
Eureka! ;D
A dziś rano śniło mi się że była właśnie Era Kuretalu.
Nie wiem czym jest Kuretal. Ma ktoś jakiś pomysł? Gógle podsuwają tylko Lord of Creation, God of Light in Savage Lands of Yore, pierwszy estoński kolorowy film pełnometrażowy albo jakąś farmę w Estonii... Bez sensu to wszystko.
Była to przejściówka z 2 gniazd sieciowych (rj-45) na jedno wyjście HDMI !!
Eureka! ;D
A dziś rano śniło mi się że była właśnie Era Kuretalu.
Nie wiem czym jest Kuretal. Ma ktoś jakiś pomysł? Gógle podsuwają tylko Lord of Creation, God of Light in Savage Lands of Yore, pierwszy estoński kolorowy film pełnometrażowy albo jakąś farmę w Estonii... Bez sensu to wszystko.
czwartek, 29 lipca 2010
nie bardzo wiem co.
Zawsze po przebudzeniu, zanim zapomnę, skrótowo zapisuję sny w telefonie, jako że jest to pierwsza pisząca/zapisująca rzecz którą mam pod ręką. I mam taki jeden zapisany przed dwoma dniami, ale jak w niego patrzę, to zupełnie nie kminię, komentarze moje dopisałam w nawiasach:
"Film Św. Jola Woody Zakonnica w przebraniu (Jola - ciocia, pewnie to był jakiś film Woody'ego Allena o tym że była święta, ale tak właściwie to tylko przebrana za zakonnicę...), na stole ją złapałam, wózek/garnuszek perkusistka, blues brothers, 4 rzeczy, Gregor buty w bałaganie, sanatoriproby (wtf?!), fade to black (już drugi raz mi się śni ten utwór! Ciekawe czy znajdę w senniku...), mikrofony, kawiarnia, (iii tu już w ogóle nie ogarniam:) Zamknąć wszystkich w słoikach i wybrać najlepszy"
"Film Św. Jola Woody Zakonnica w przebraniu (Jola - ciocia, pewnie to był jakiś film Woody'ego Allena o tym że była święta, ale tak właściwie to tylko przebrana za zakonnicę...), na stole ją złapałam, wózek/garnuszek perkusistka, blues brothers, 4 rzeczy, Gregor buty w bałaganie, sanatoriproby (wtf?!), fade to black (już drugi raz mi się śni ten utwór! Ciekawe czy znajdę w senniku...), mikrofony, kawiarnia, (iii tu już w ogóle nie ogarniam:) Zamknąć wszystkich w słoikach i wybrać najlepszy"
środa, 28 lipca 2010
osąd
Po egzaminie z realizacji i nagłaśniania każdy dostał wyniki w formie wykresu na dużym bristolu. Zebraliśmy się też w wielkiej auli (typu audytorium maximum), gdzie odbyło się przedstawienie tych wyników. Prowadzący wywoływali nas po kolei i obśmiewali wszystkie głupie błędy :P później chciałam wrócić do mieszkania i szukałam po lesie roweru, bo GDZIEŚ MUSIAŁAM GO TU ZOSTAWIĆ... a kto chciał ten mógł podjechać wynajętym autobusem na pętlę na Sobieskiego.
wtorek, 20 lipca 2010
Kalisz!
Śniła mi się wielka akustyczna wycieczka do... Kalisza :D na dworcu Paulinka pokazała mi swój stetoskop, który można było podłączyć do komórki, a wówczas świecił, robił się na nim wyświetlacz i można było słuchać muzyki przez słuchawki (miał małe jack-i). Podjarałam się taką zabawką więc spóźniłam się na pociąg... tzn wsiadłam w ostatniej chwili, ale nie wiedziałam czy to do właściwego. Okazało się, że tak, pociąg był dobry, ale pomylił trasę i musiał się cofać, co zajęło jakieś pół dnia. Jak już byliśmy w Kaliszu to mieszkaliśmy w ośrodku dla narkomanów.
Z Bartkiem wynajmowaliśmy pokoje w domu jednorodzinnym. Miał ogromne biurko i dużo szafek więc trzymałam w jednej z nich swoje nuty, ale przyszedł dzień kiedy Bartek powiedział DOŚĆ! i wywalił moje rzeczy z jego szafek. Bo w sumie to nie potrzebuje tylu mebli, no ale są jego, nie moje. A ja się zdrzaźniłam. ;)
Śnił mi się też "futerał" na laptopa, pudełko z szarego (sweterkowy melanż) plastiku.
Próbowałam właśnie wygóglować takie pudełko żeby Wam zobrazować moją wizję, ale po wpisaniu, wydawałoby się, odpowiednich słów kluczowych, znalazłam... majtki z silikonowymi pośladami ;p
Z Bartkiem wynajmowaliśmy pokoje w domu jednorodzinnym. Miał ogromne biurko i dużo szafek więc trzymałam w jednej z nich swoje nuty, ale przyszedł dzień kiedy Bartek powiedział DOŚĆ! i wywalił moje rzeczy z jego szafek. Bo w sumie to nie potrzebuje tylu mebli, no ale są jego, nie moje. A ja się zdrzaźniłam. ;)
Śnił mi się też "futerał" na laptopa, pudełko z szarego (sweterkowy melanż) plastiku.
Próbowałam właśnie wygóglować takie pudełko żeby Wam zobrazować moją wizję, ale po wpisaniu, wydawałoby się, odpowiednich słów kluczowych, znalazłam... majtki z silikonowymi pośladami ;p
poniedziałek, 19 lipca 2010
u fryzjera
Śniło mi się, że u fryzjera była wielka promocja, przez cały dzień ścinali za darmo. A jak ktoś chciał jeszcze pofarbować albo pokręcić włosy to musiał zapłacić 1 zł. Kiedy w końcu przyszła moja kolej, jakaś dziewczynka podała mi małe lusterko do ręki i grzebień. Zdziwiłam się, po co mi takie małe lusterko u fryzjera, ale okazało się że nie ma miejsc na krzesłach przed lustrami.
Zabrali mnie na półpiętro, gdzie była wielka kanapa i tam mnie obcinali, a ja miałam się patrzeć w to małe lusterko. Kanapa była jakby na kółkach i na nierównej powierzchni, więc ciągle jeździła.
Musiałam ją też przesunąć, żeby przepuścić człowieka przebranego za wielkiego, okrągłego kurczaka.
Ilo doradzała mi co zrobić z włosami, a fryzjer machnął kilka razy nożyczkami i zniknął bez słowa.
Swoją drogą, Prahu kupował kawalerkę w domku z cegły, w którym kiedyś mieszkał Fryderyk Chopin, na ulicy Fryderyka Chopina. Kto w ogóle robi kawalerki w domach jednorodzinnych?
Zabrali mnie na półpiętro, gdzie była wielka kanapa i tam mnie obcinali, a ja miałam się patrzeć w to małe lusterko. Kanapa była jakby na kółkach i na nierównej powierzchni, więc ciągle jeździła.
Musiałam ją też przesunąć, żeby przepuścić człowieka przebranego za wielkiego, okrągłego kurczaka.
Ilo doradzała mi co zrobić z włosami, a fryzjer machnął kilka razy nożyczkami i zniknął bez słowa.
Swoją drogą, Prahu kupował kawalerkę w domku z cegły, w którym kiedyś mieszkał Fryderyk Chopin, na ulicy Fryderyka Chopina. Kto w ogóle robi kawalerki w domach jednorodzinnych?
niedziela, 18 lipca 2010
pks
Taki zabawny zapamiętany urywek z nocnej podróży pksem... Śniło mi się jakieś CUDOWNE ROZMNOŻENIE produktu spożywczego typu coca-cola lub mars (w każdym razie coś masowego, znanego i dostępnego wszędzie)...
piątek, 16 lipca 2010
w pociągu...
Kiedyś, gdy przysypiałam jadąc pociągiem, obudził mnie straszny sen. Ta wizja zrobiła na mnie TAK WIELKIE wrażenie, że aż się obudziłam. Śniło mi się, że Polska sprzedała dostęp do morza Niemcom...
środa, 14 lipca 2010
wiater
Jechałam windą na 16 piętro wieżowca. Na każdym piętrze nie wysiadało się w korytarzu, ale na otwartą przestrzeń (chyba coś typu parking kilku-poziomowy ale było więcej miejsca, powietrza i światła). Tego dnia było bardzo wietrznie. Kiedy drzwi windy otworzyły się na 16 piętrze, wiatr był TAK DUŻY, że nie dało się wysiąść ani oddychać... a ja miałam coś tam załatwić... ale stchórzyłam, nie dałam rady i pojechaliśmy na dół:P a na dole były meeega wieeelkie hamburgery, nawet najgłodniejsi mięsożercy (mężczyźni) wymiękali ;) chyba za dużo zapomniałam z tego snu...
wtorek, 13 lipca 2010
rajstopa
Dziś w nocy miałam fortepian. Wieelki, czarno-biały fortepian. Ktoś mi go dał, skoro mnie na takie rzeczy nie stać (no bo jak to, nie mieć fortepianu?!). Tak po prostu - "mam zbędny fortepian, to Ci dam".
A na uczelnię chodziłam z walizką. W środku były sanki, hula-hop, wielka okrągła zielona karimata (była odwzorowaniem podkładek na stole w naramowickiej kuchni, tylko w innej skali - to pewnie przez oglądanie pewnych bajek przed snem - Link). Była też jakaś kolorowa karimata, której Prahu zamalował wszystkie białe miejsca sprayem w czarno-białe kwiatowe wzory. To nie był zwykły, czarny spray, tylko od razu malował czarno-białe kwiatowe wzory typu rajstopa (przykład - link), i to za każdym razem inne...
A na uczelnię chodziłam z walizką. W środku były sanki, hula-hop, wielka okrągła zielona karimata (była odwzorowaniem podkładek na stole w naramowickiej kuchni, tylko w innej skali - to pewnie przez oglądanie pewnych bajek przed snem - Link). Była też jakaś kolorowa karimata, której Prahu zamalował wszystkie białe miejsca sprayem w czarno-białe kwiatowe wzory. To nie był zwykły, czarny spray, tylko od razu malował czarno-białe kwiatowe wzory typu rajstopa (przykład - link), i to za każdym razem inne...
poniedziałek, 12 lipca 2010
placek :(
Śniło mi się że Bartek zjadł mi przywieziony z domu placek (i na moje oburzenie odpowiedział miną typu "no o co ci chodzi babo..."). Boję się sprawdzić lodówkę... :P
piątek, 9 lipca 2010
Bimba *
Byłam kierowcą tramwaju, zatrudniona jako listonosz przez Pocztę Polską. Jadąc przez teatralkę od strony Fredry na Jeżyce zorientowałam się, że moje tory się kończą zaraz za skrzyżowaniem!! Trochę nie wiedziałam co robić, bo kończyła się tylko prawa szyna a po lewej stronie zaczynało się mnóstwo takich którymi można było gdzieś dojechać... Wpuściłam tramwaj wjeżdżający z prawej strony, a z niego wysiadła Anitka Hajman (też była motorniczym :D) i własnymi rękami przestawiła swój tramwaj z kończących się torów na kolejne, którymi można było jechać dalej. Uszczęśliwił mnie ten widok bo wiedziałam już co zrobić! Wysiadłam więc i zrobiłam to samo ze swoim. :D Później, żeby wjechać pod górę baardzo wąską ścieżką, trzeba było gołymi rękami odkopać szyny spod gruubej warstwy śniegu... wszyscy wymiękli ale ja kopałam dalej i przyszły do mnie dwie dziewczynki z kartkami do chłopaków, czy mogę im zanieść na pocztę skoro jestem listonoszem... dalej działo się dużo ale już nie chce mi się opisywać, nie wszystko było ciekawe ;)
* Bimba - z gwary poznańskiej - tramwaj.
* Bimba - z gwary poznańskiej - tramwaj.
wtorek, 6 lipca 2010
Motyw akustycznego autobusu.
Po raz pierwszy miałam sen typowy np dla muzyków - mam za chwilkę wejść na scenę i grać koncert, ale nie mogę znaleźć nut... przerzucam te sterty kartek, czas ucieka a tu nie ma akurat tych utworów które mam grać! :P ("Aria i Burleska" - Szałowski i "Fade to black" - Metallica). Poza tym to na koncercie grali też Dumer (koncert skrzypcowy) i Kasia Kołacińska (jakiś utwór na wiolonczeli) ;)
Śnił mi się po raz kolejny akustyczny autobus, tym razem był piętrowy i jechał przez pola i zboża (taak, sielana...). Była też kawiarnia w której w ramach zajęć oglądało się film o tematyce kawowej a wybierało się go z Menu które przygotował Doktor Konieczny! (z tymi filmami to czuję wpływ niemieckiego i Pani L.!)
Menu kaw było skonstruowane specjalnie dla ludzi z naszego roku, zapamiętałam tylko 3 ;( rodzaje:
dla Madzi Borowiak (bo zna biegle 3 języki obce)
dla Abdula i Ramiego
dla Michała Kowalika - i tu Doktor odradził mi ten wybór bo te kawy są zbożowe, bezkofeinowe więc słaabe. Ale ja wybrałam właśnie tą... (kawa dla leszczy? ;D)
A Dudi miał irokeza :)
Idę śnić nowe historie!
Śnił mi się po raz kolejny akustyczny autobus, tym razem był piętrowy i jechał przez pola i zboża (taak, sielana...). Była też kawiarnia w której w ramach zajęć oglądało się film o tematyce kawowej a wybierało się go z Menu które przygotował Doktor Konieczny! (z tymi filmami to czuję wpływ niemieckiego i Pani L.!)
Menu kaw było skonstruowane specjalnie dla ludzi z naszego roku, zapamiętałam tylko 3 ;( rodzaje:
dla Madzi Borowiak (bo zna biegle 3 języki obce)
dla Abdula i Ramiego
dla Michała Kowalika - i tu Doktor odradził mi ten wybór bo te kawy są zbożowe, bezkofeinowe więc słaabe. Ale ja wybrałam właśnie tą... (kawa dla leszczy? ;D)
A Dudi miał irokeza :)
Idę śnić nowe historie!
niedziela, 4 lipca 2010
Panda.
Śniło się kilka dni temu (to wybór ciekawszych fragmentów snu):
Obserwowałam nagranie faktów TVN. Za dwoma przeszklonymi ścianami stał wielki stół przy którym siedział Tomasz Lis i kilka znanych osobistości (nie pamiętam już kto). Pan Lis opowiadał same śmieszne historie, dużo gestykulował i kładł się ze śmiechu na stole. Za nimi stało mnóstwo moich koleżanek, wszystkie, ubrane w białe koszule i czarne spódniczki, podkładały do tych faktów śmiech jak w sitcomach. W kącie przy tym stole siedział jeszcze pewien doktor z naszej uczelni, ale się nie śmiał...
Byłam też w kamieniołomie, mimo wielkiego zakazu wstępu ]:-> wybierałam tam małe kamienie, które później miałam piec (pieczone kamyczki z ogniska...?). Przyjechał spychacz który oprócz kamieni wrzucał tam jajka w ptasich gniazdach i musiałam uważać żeby jakieś mi się nie roztłukło na głowie (to pewnie odniesienie do poznańskiej knajpy w której sąsiad rzuca jajkami w siedzących w ogródku klientów i do nocnego smsa od Gregora o takim zajściu ;)).
Najbardziej podoba mi się moment tego snu, w którym pani obejmująca wieeelką, flegmatycznie wyrywającą się i krzyczącą jak w zwolnionym filmie pandę (zwierzę) dziwiła się że panda nie chce mieć ładnych zdjęć. Wrzuciła ją do wielkiego basenu (co najmniej 10 metrów głębokości), panda spadała w dół jak w zwolnionym filmie i cały czas robiono jej zdjęcia. Odbiła się od dna, wypłynęła na powietrze i w nagrodę dostała butelkę szampana, którą to obierała sobie ze sreberka żeby ją otworzyć i wypić.
A co Wam się ostatnio śniło? ;)
Obserwowałam nagranie faktów TVN. Za dwoma przeszklonymi ścianami stał wielki stół przy którym siedział Tomasz Lis i kilka znanych osobistości (nie pamiętam już kto). Pan Lis opowiadał same śmieszne historie, dużo gestykulował i kładł się ze śmiechu na stole. Za nimi stało mnóstwo moich koleżanek, wszystkie, ubrane w białe koszule i czarne spódniczki, podkładały do tych faktów śmiech jak w sitcomach. W kącie przy tym stole siedział jeszcze pewien doktor z naszej uczelni, ale się nie śmiał...
Byłam też w kamieniołomie, mimo wielkiego zakazu wstępu ]:-> wybierałam tam małe kamienie, które później miałam piec (pieczone kamyczki z ogniska...?). Przyjechał spychacz który oprócz kamieni wrzucał tam jajka w ptasich gniazdach i musiałam uważać żeby jakieś mi się nie roztłukło na głowie (to pewnie odniesienie do poznańskiej knajpy w której sąsiad rzuca jajkami w siedzących w ogródku klientów i do nocnego smsa od Gregora o takim zajściu ;)).
Najbardziej podoba mi się moment tego snu, w którym pani obejmująca wieeelką, flegmatycznie wyrywającą się i krzyczącą jak w zwolnionym filmie pandę (zwierzę) dziwiła się że panda nie chce mieć ładnych zdjęć. Wrzuciła ją do wielkiego basenu (co najmniej 10 metrów głębokości), panda spadała w dół jak w zwolnionym filmie i cały czas robiono jej zdjęcia. Odbiła się od dna, wypłynęła na powietrze i w nagrodę dostała butelkę szampana, którą to obierała sobie ze sreberka żeby ją otworzyć i wypić.
A co Wam się ostatnio śniło? ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)