niedziela, 26 września 2010

znowu Mery! ;)

Wiozłam Mery i jej wf-istę z UAM-owskiego basenu (os. Różany Potok). Poznań miał obszary mniejszości narodowych i wf-ista chciał dojechać do dzielnicy "Kair w Egipcie" (pozdrowienia dla Ramiego :D).

Jechaliśmy przez dzielnicę murzyńską. Droga przechodziła przez środek kościoła katolickiego, w którym pracowali biali księża i chrzcili dzieci w chrzcielnicy.

Ciągle cierpła mi noga i traciłam w niej czucie. Raz cierpła na gazie, więc nie mogłam zwolnić, raz cierpła na sprzęgle i nie mogłam normalnie zahamować ani zmienić prędkości. To nie było miłe. ;p


A Bartek kupił węża do terrarium. To było nasze pierwsze zwierzątko w mieszkaniu. :)



Mery, ciągle mi się śnisz! ;D

piątek, 24 września 2010

omen

Wieczorne oglądanie filmu "Omen III" dało rezultaty! :D

Razem z grupą znajomych na wielkiej mapie stanu Kalifornia ustalaliśmy plan poszukiwania zaginionego chłopca. Wiedzieliśmy, że czyha na niego niebezpieczeństwo - zła ciotka! Przy okazji ustalaliśmy sobie trasy zwiedzania Kalifornii, nie dziwne więc, że nie zdążyliśmy go znaleźć na czas...
Chłopiec ukrywał się w ruinach jakiegoś egipskiego zamku (w Kalifornii, rzecz jasna). Gdy zjawiła się tam ciotka, akurat wystawił głowę z ukrycia, więc go znalazła... długo mierzyli się wzorkiem. On kalkulował szanse na ucieczkę lub pokonanie złej kobiety. Ona cieszyła się, że wreszcie go dorwała... Ruszyła w kierunku ściganego nastolatka, za jej plecami kulił się jego wystraszony kuzyn.
Wiedząc, że jest w pułapce i że nikt go nie uratuje, chłopiec zaczął działać. Ruszył biegiem w stronę ciotki, nabił ją i kuzyna na nóżkę wiolonczeli (jak na pal!), po czym strącił ją do nieskończenie głębokiej studni obok... Spadający wiolonczelowo-ludzki szaszłyk wygrażał mu pięścią krzycząc obelgi...

AM

Zdawałam na akademię muzyczną. W tym samym korytarzu, w którym była akademia, były też wejścia do mieszkań w bloku. Mieszkaliśmy w jednym pokoju w kilkanaście osób (z akustyki), razem z jednym wykładowcą z naszej uczelni... Przed egzaminem z gry na wiolonczeli chciałam szybko coś zjeść. Zbiegłam na dół, i zaczęłam biec w kierunku biedronki. Po drodze była stacja benzynowa, do której biegła na zakupy jakaś para. Wyprzedziłam ich, a dziewczyna myślała że biegnę, żeby wepchnąć się przed nich w kolejkę... zaczęła więc mnie łapać i podduszać. ;D


Jako że mieszkaliśmy w kilkanaście osób w jednym pokoju, powstał problem - co robić z kluczem, kiedy nikt nie zostaje w środku? Otóż zakopywaliśmy go na trawniku przed blokiem. A żeby znaleźć umówione miejsce, trzeba było stanąć na zakręcie jednej alejki i rzucić się do przodu, na brzuch, w trawę. Wtedy zakopane klucze były w miejscu, w które spadała ręka.


Pamiętam też jakąś rzekę która wylała więc zrobiło się duuże jezioro... widoki były piękne. :) I nie pamiętam w jaki sposób, ale ta rzeka przypominała, że trzeba się dobrze zastanowić, zanim się zdecyduje na dziecko.

niedziela, 19 września 2010

blokady nie na koła.

Śniło mi się raz spotkanie muzyków. Mery zabrała mnie po drodze, zaparkowałyśmy POLO na mieście no i na imprezę! :D Jak wracałyśmy, to zobaczyłyśmy, że panowie z policji zakładają blokadę na samochód za złe parkowanie. Nie była to zwykła blokada na koło. To był rewolucyjny system, mający na celu oduczenie ludzi nieprzepisowego parkowania. Mianowicie: przypinano do maski samochodu 2 przypadkowych przechodniów. Proste - nie chcesz psuć komuś wieczoru, a tym bardziej - sam nie chcesz być przypięty, więc parkuj jak człowiek! ;) Do Polo akurat przypięta była Kate Moss*. Ale my się tym nie przejęłyśmy i poszłyśmy na jeszcze jedno piwo. Hi hi... ]:->

*Wiem, że każdy ma jakiś fetysz, ale ja akurat takiego nie mam. Po prostu przed snem oglądałam jakieś sesje zdjęciowe. ;)

środa, 15 września 2010

Babcia.

Przyszła do mnie babcia. Była godzina 3 w nocy i już spałam, zaczęłam więc udawać, że wcale mnie nie obudziła. Żeby poszła. Pokręciła się po pokoju, próbowała ze mną pogadać. Ja dalej nic, twardo "śpię". Nagle poczułam ból, coś miałam w uchu!
Babcia wsadziła mi długopis do ucha !!
Z ucha lała się krew, dlatego byłam przekonana, że uszkodziła mi błonę bębenkową!!!
Całe moje życie legło w gruzach. Przecież nie można być ani wiolonczelistką ani realizatorem nie słysząc na jedno ucho, a nic innego (ciekawego) nie potrafię.
A babcia wcale się nie przejęła, no bo jej się nudziło i musiała mnie jakoś obudzić!
I znowu trzeba będzie uczyć się czegoś od nowa, bo gdzieś kiedyś trzeba będzie pracować... jak ja tego nie lubię!

Ale dobrze że to był tylko sen !!

wtorek, 14 września 2010

Pan Nergal.

Kilka miesięcy temu śniło mi się, że Nergal z Behemotha miał mnie uczyć tańca brzucha...



Dochodzę do wniosku że ten blog jest świetnym pomysłem, czasem czytam poprzednie wpisy i się okazuje, że już zapomniałam całkiem niezłe absurdy!

Wind of change, basin range ! *

Tej nocy, korzystając z faktu, że Moi Drodzy Czytelnicy śpią (choć przez chwilę nikogo nie ma na moim blogu), wprowadziłam kilka zmian.
W związku z tym nie będzie relacji z nowego snu, tylko z Ciężkiej Pracy ;)


Możecie jednym kliknięciem myszy udostępniać moje posty na facebooku! (i innych serwisach), wysyłać je e-mailem oraz wrzucać na swojego bloga! Ja tak zrobiłam - jeszcze nigdy udostępnianie postów na fb nie było to TAK proste!

Możecie pokazać reakcję na sny jednym kliknięciem myszy! Nie trzeba komentować, pisać, myśleć! Jeśli uważacie, że zasób emocji jest zbyt mały, wymaga rozszerzenia, mogę rozważyć Wasze propozycje! ;)

Możecie dokładnie przeszukać mojego bloga!

Możecie nakarmić rybkę jednym kliknięciem myszki!! (Na samym dole). Możecie też zablokować ten obiekt. Ale nie róbcie tego - pomóżcie im przeżyć w ciężkich momentach! - kiedy chwilowo nie siedzę przed kompem i sama nie mogę daaać im jeeeść :(

UWAGA! Dla tych, którym brakuje słów do komentarza, piszą wiersze lub piosenki i chwilowo stracili wenę, albo - po prostu - nie mają już pomysłu na wartościowe marnowanie czasu - jest GENERATOR RYMÓW! Niestety tylko w wersji angielskiej, ale wierzę, że sobie poradzicie!



Dla każdego coś miłego!
Bawmy się więc!

Let's play! (uwaga rymuję: triple play, trap play, thesis play, tennis play, television play, airplay, team play, tapping clay !!!! )

* tak, tytuł też zrymowałam przy użyciu Generatora. Tak żeby rozbudzić Waszą kreatywność!

Edit: Jak mi się pięknie zarymowało: sleep, dung heap!

niedziela, 12 września 2010

przeprowadzka

Dziś w nocy nie było śmiesznie. Pani Bożenka zażądała, abyśmy się wyprowadzili z mieszkania w Poznaniu do godziny 17:00. Bartek gdzieś się wyniósł, ale ja nie zdążyłam ogarnąć wszystkich moich rzeczy. Załatwiłam sobie pokój do wynajęcia z właścicielem mieszkania Gregora, ale wiedziałam że długo tam nie wytrzymam z bałaganiącym człowiekiem :P Próbowałam się jakoś przenieść, w międzyczasie wprowadziły się nowe dziewczyny do naszego (byłego) mieszkania. Przyniosły swoją pralkę więc musiałam gdzieś przenieść moją (do piwnicy a potem do pokoju w nowym mieszkaniu, własnymi rękami !!), musiałam też coś zrobić z fortepianem... umówiłam się z dziewczynami, że jeszcze chwilę pomieszkam, ale w salonie będącym pokojem przechodnim (jakieś cudowne powiększenie naramowickiego mieszkania :P), obecność fortepianu tam nie przeszkadzała bo już jeden był obok klawesynu pod ścianą, więc co za różnica... A Bartek już nie chciał szukać ze mną nowego mieszkania :(

piątek, 10 września 2010

z cyklu - zagadkowe zapisy odczytane rano

"Mam grać etiudy Poppa' (ponowne pozdrowienia dla Gosi! ;D), biegam po Polsce myjąc zęby, ludzie przy stoliku grają w karty i podziwiają."

Jakoś nie mogę tego poskładać w sensowną (oczywiście na miarę tego bloga) historię...

Przy okazji odkryłam zapis innego snu: panie w dziekanatach zaczęły pisać odwołania od wszelkich odwołań składanych przez studentów i kandydatów na studentów... bo miały już dosyć tych napływających ton papierów. Ciekawe tylko do kogo? Do dziekana? do Boga? ;)

środa, 1 września 2010

Oglądanie zapowiedzi filmow akcji i horrorów przed snem - polecam !

Dziś w nocy była wojna o Rzeszów!!!!! Póki co walki toczyły się 40 km od miasta i czekałam przy radiu na sygnał do ucieczki (uciekać miałam rowerem).

Można było brać udział w filmach typu Gothika, Świt żywych trupów :D albo krwawych grach. Chyba coś typu kino, gdzie możesz wejść do filmu/gry zamiast oglądać przez ekran...

Byłam też w podziemiach jakiejś szkoły muzycznej, szukałam w salach do ćwiczeń Kasi Kołacińskiej, bo miałyśmy razem grać etiudy Davida Poppa' (Poppera, dedykacja dla Gosi! ;D).
Otwierałam każde pomieszczenie po kolei, w jednym była para w wieku emerytalnym jeżdżąca na rowerkach treningowych... no cóż, sale do ćwiczeń ;D
W poszukiwaniu Kasi spotkałam szefa naszego instytutu ;D i pokazałam mu mój grający szalik - zamiast słuchawek do odtwarzacza mp3 można było specjalnym kablem (z jednej strony mały jack, z drugiej szczypczyki) podłączyć szalik, jak membrana generował zmiany ciśnienia... i fajnie się słuchało muzyki owinąwszy głowę szalikiem w zimne dni.

Ta...