Dziś w nocy była wojna o Rzeszów!!!!! Póki co walki toczyły się 40 km od miasta i czekałam przy radiu na sygnał do ucieczki (uciekać miałam rowerem).
Można było brać udział w filmach typu Gothika, Świt żywych trupów :D albo krwawych grach. Chyba coś typu kino, gdzie możesz wejść do filmu/gry zamiast oglądać przez ekran...
Byłam też w podziemiach jakiejś szkoły muzycznej, szukałam w salach do ćwiczeń Kasi Kołacińskiej, bo miałyśmy razem grać etiudy Davida Poppa' (Poppera, dedykacja dla Gosi! ;D).
Otwierałam każde pomieszczenie po kolei, w jednym była para w wieku emerytalnym jeżdżąca na rowerkach treningowych... no cóż, sale do ćwiczeń ;D
W poszukiwaniu Kasi spotkałam szefa naszego instytutu ;D i pokazałam mu mój grający szalik - zamiast słuchawek do odtwarzacza mp3 można było specjalnym kablem (z jednej strony mały jack, z drugiej szczypczyki) podłączyć szalik, jak membrana generował zmiany ciśnienia... i fajnie się słuchało muzyki owinąwszy głowę szalikiem w zimne dni.
Ta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz