Leciałam samolotem, który w środku wyglądał jak mieszkanie. Przysypiałam smacznie w fotelu, aż obudziły mnie duszności i hałas. W kabinie spadło ciśnienie więc wysunęły się maski tlenowe. Były w formie woreczków z dziurką, przez którą trzeba było wciągnąć tlen. Stuart spokojnie pokazywał każdemu po kolei jak należy ich używać. Później poszliśmy do innego pomieszczenia na ciastka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz