W trakcie imprezy na Naramowicach postanowiłam pojeździć windą, ot tak, bo to przecież bardzo zabawne... ;) Jednak winda, zamiast mnie przetransportować na 1 piętro, zaczęła szybko jeździć w górę i w dół! Z przerażeniem obserwowałam zmieniające się cyferki od 1 do 5 (blok ma 4 piętra więc ta piątka tym bardziej mnie wystraszyła)! W panice wciskałam na oślep różne przyciski, a nuż się gdzieś zatrzyma... Usłyszałam ludzi na korytarzu. Krzyczałam, wzywałam pomocy, wciskałam dzwoniący guzik, jednak nikt nie zareagował. Nie miałam przy sobie telefonu, ale w windzie i tak nie ma zasięgu. :P Przycisk otwierający drzwi też nic nie zmieniał! W końcu, gdy "nadusiłam" (:P) go tak bardzo, że cofnął się o kilka centymetrów w głąb tablicy, dźwig się zatrzymał i mogłam wysiąść. Ufff!
Szłam w Krakowie z dworca pkp do gabinetu lekarza. Mimo że to blisko, troszkę mi było nudno i straszno iść samej, więc zadzwoniłam po Stasia! Bez wahania się zgodził! :* Szliśmy przez park ponad godzinę, zaczęło się ściemniać... Trafiliśmy na schody. Bardzo strome, niemalże pionowe, z kamiennymi, wąziutkimi stopniami, a było ich tak dużo, że ginęły we mgle jak szczyty gór. :P Trzeba było się po nich poruszać jak po ściance wspinaczkowej. Zadzwoniłam do mamy, przecież powinna wiedzieć jak to ominąć. W trakcie tej rozmowy ze schodów zszedł ktoś z zegarkiem przywiązanym różową tasiemką do mojej ręki. Szybko ją odwiązałam, żeby mnie nie posądzał o próbę kradzieży.
Gotek wszedł do mojego mieszkania przez balkon. Skradał się robiąc różne figury, przekształcał się w nie jak bohater kreskówki: robił trójkąt z całego ciała (leżąc na brzuchu) >puff< zmieniał się w unoszący się i obracający się nad podłogą okrąg >puff< zastygał w pozie Egipcjan ze starożytnych fresków >puff< udawał superbohaterów. Przyszli koledzy, mieli cudowną rozrywkę - kto wytrzyma najdłużej bez oddechu, ten wygrywa! Jednak się pokłócili i rozeszli.
Z Zujem opracowaliśmy plan podrywu dziewczyny, która mu się podobała. Wzięłam ją do jakiegoś pokoju, gadałyśmy siedząc na kanapie. Wtedy zauważyła, że pod narzutą jest mocno wypukło. Spod koca wychylił się Zuj i PONĘTNIE mrugnął okiem, więc laska musiała na niego polecieć! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz