środa, 14 lipca 2010

wiater

Jechałam windą na 16 piętro wieżowca. Na każdym piętrze nie wysiadało się w korytarzu, ale na otwartą przestrzeń (chyba coś typu parking kilku-poziomowy ale było więcej miejsca, powietrza i światła). Tego dnia było bardzo wietrznie. Kiedy drzwi windy otworzyły się na 16 piętrze, wiatr był TAK DUŻY, że nie dało się wysiąść ani oddychać... a ja miałam coś tam załatwić... ale stchórzyłam, nie dałam rady i pojechaliśmy na dół:P a na dole były meeega wieeelkie hamburgery, nawet najgłodniejsi mięsożercy (mężczyźni) wymiękali ;) chyba za dużo zapomniałam z tego snu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz