Śniła mi się wielka akustyczna wycieczka do... Kalisza :D na dworcu Paulinka pokazała mi swój stetoskop, który można było podłączyć do komórki, a wówczas świecił, robił się na nim wyświetlacz i można było słuchać muzyki przez słuchawki (miał małe jack-i). Podjarałam się taką zabawką więc spóźniłam się na pociąg... tzn wsiadłam w ostatniej chwili, ale nie wiedziałam czy to do właściwego. Okazało się, że tak, pociąg był dobry, ale pomylił trasę i musiał się cofać, co zajęło jakieś pół dnia. Jak już byliśmy w Kaliszu to mieszkaliśmy w ośrodku dla narkomanów.
Z Bartkiem wynajmowaliśmy pokoje w domu jednorodzinnym. Miał ogromne biurko i dużo szafek więc trzymałam w jednej z nich swoje nuty, ale przyszedł dzień kiedy Bartek powiedział DOŚĆ! i wywalił moje rzeczy z jego szafek. Bo w sumie to nie potrzebuje tylu mebli, no ale są jego, nie moje. A ja się zdrzaźniłam. ;)
Śnił mi się też "futerał" na laptopa, pudełko z szarego (sweterkowy melanż) plastiku.
Próbowałam właśnie wygóglować takie pudełko żeby Wam zobrazować moją wizję, ale po wpisaniu, wydawałoby się, odpowiednich słów kluczowych, znalazłam... majtki z silikonowymi pośladami ;p
fuuuu.. do Kalisza?! przecież tam cebulą śmierdzi.. ;)
OdpowiedzUsuńMajtki z silikonowymi mnie zdjęły z krzesła...
OdpowiedzUsuń:D
Właśnie mi się przypomniało! że w tym ośrodku dla narkomanów w Kaliszu na podłodze były tory tramwajowe, już nieużywane. I wyznaczały różne strefy... Chyba muszę sprawdzić w senniku co znaczą tory tramwajowe, nie pierwszy raz mi się śniły... ;)
OdpowiedzUsuń