niedziela, 12 września 2010

przeprowadzka

Dziś w nocy nie było śmiesznie. Pani Bożenka zażądała, abyśmy się wyprowadzili z mieszkania w Poznaniu do godziny 17:00. Bartek gdzieś się wyniósł, ale ja nie zdążyłam ogarnąć wszystkich moich rzeczy. Załatwiłam sobie pokój do wynajęcia z właścicielem mieszkania Gregora, ale wiedziałam że długo tam nie wytrzymam z bałaganiącym człowiekiem :P Próbowałam się jakoś przenieść, w międzyczasie wprowadziły się nowe dziewczyny do naszego (byłego) mieszkania. Przyniosły swoją pralkę więc musiałam gdzieś przenieść moją (do piwnicy a potem do pokoju w nowym mieszkaniu, własnymi rękami !!), musiałam też coś zrobić z fortepianem... umówiłam się z dziewczynami, że jeszcze chwilę pomieszkam, ale w salonie będącym pokojem przechodnim (jakieś cudowne powiększenie naramowickiego mieszkania :P), obecność fortepianu tam nie przeszkadzała bo już jeden był obok klawesynu pod ścianą, więc co za różnica... A Bartek już nie chciał szukać ze mną nowego mieszkania :(

2 komentarze:

  1. co jakiś czas tu zaglądam, i jakoś nigdy nie zostawiam komentarzy ale tak GENERALNIE to chciałam napisać że super pomysł na bloga:) pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze aktualizacje:D
    kaja

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo!! Ciebie akurat najmniej się tu spodziewałam, przyzwyczaiłam się do myśli że zagląda tu tylko kilka osób regularnie zostawiające komentarze.:P Aczkolwiek ostatnio dowiedziałam się że moje wpisy czyta NAWET profesor S.! (pozdrawiam serdecznie!) ;)


    Oby więcej takich czytelników, otwartych, przyjaznych, nie bojących się do mnie pisać!!

    OdpowiedzUsuń