Obudziłam się o 16.00. Niezłe rozczarowanie - przespałam pierwsze koncerty, a baardzo chciałam na nie iść. No ale życie musiało toczyć się dalej ;). Wstałam więc i wyszłam z namiotu. Moim oczom ukazało się ognisko (tam, gdzie wcześniej były namioty). Dookoła niego siedziała czarnoskóra rodzina. Mieli dużo małych dzieci, ich ogromna, gruba mama siedziała topless, a najstarszy syn w nastoletnim wieku witał się z Polakami. Podawał każdemu rękę, aż jakiś "zabawny" Polak wystraszył go wskakując mu na barana z rozbiegu (celem przywitania się oczywiście).
Poszłam szukać normalnej łazienki (czyli nie typu toi-toi). Szłam i szłam przez pole namiotowe, aż znalazłam się na poznańskim osiedlu Różany Potok. Pomyślałam: "po co tędy idę, przecież na osiedlu nie znajdę normalnego kibla!!" i moim oczom ukazało się wejście do ładnej, normalnej toalety publicznej na parterze bloku.
Następnie z Antkiem odbywałam praktyki nagłośnieniowe. Prowadzącym był W.B. Miałam porozstawiać mikrofony, opiąć co trzeba itd. Ustawiłam klawisz firmy Korg pionowo na statywie mikrofonowym (miał specjalne haczyki). Jak już skończyłam, oglądając scenę zaczęłam się zastanawiać, jak klawiszowiec będzie grał na pionowo ustawionym instrumencie?! Prowadzący ;D przyszedł i mnie wyśmiał. ;D
Mieliśmy z Antkiem nagrywać porody. Ale żeby nie zbierać dźwięków otoczenia, mieliśmy to robić specjalnymi przetwornikami przyczepianymi do brzucha kobiety... ale ja nie chciałam tak nagrywać porodu własnego dziecka!! fu..
Wróciłam po festiwalu do domu i w pokoju spotkałam rześkich, wypoczętych rodziców - "po co jeździsz na festiwale, my siedzieliśmy w domu, to teraz jesteśmy wyspani!! a ty taka zmęczona!" A w zmywarce do naczyń prały się ścierki i koszulki ...
W przypadku pionowo postawionych klawiszów, pojęcia "wysokie dźwięki" i "niskie dźwięki", nabierają zupełnie nowego znaczenia...
OdpowiedzUsuńThank You, Mr Salata !!
OdpowiedzUsuńoj głupiutka, przecież do reala nie szło się przez różany.
OdpowiedzUsuńjak k**** nie ?!
OdpowiedzUsuń