piątek, 13 sierpnia 2010

Koszmar.

Miałam DZIECKO. Nie że ciąża, bo do takich snów to się już przyzwyczaiłam (podobno oznaczają pozytywne zmiany...:D). Było sobie dziecko, któremu trzeba było zmieniać pieluchy i opiekować się non-stop, bo samo przecież nie funkcjonuje. Nikt z moich znajomych o nim nie wiedział, bo urodziłam wcześniaka a okres największego brzucha przypadał na wakacje, kiedy z nikim się nie widywałam. I tak całkiem głupio było spotykając kogoś na pytanie: "co słychać?" odpowiedzieć: "A wiesz, mam 5-miesięczne dziecko"... Co ciekawe, opiekowała się nim moja mama bo ja w ogóle się nie poczuwałam.;p Ale jak już się poczułam to się zaczęło... no i musiałam jechać do sklepu po pieluchy, i jechałam stopem, tirem. Bo swoją drogą - w ramach praktyk nagłośnieniowych trzeba było przejechać ileś tam godzin/kilometrów w tirze (np na stopa z jednego miasta do drugiego) a kierowca wystawiał zaświadczenie. Taaak.
Więcej nie oglądam programów typu "MTV nastoletnie ciąże".

Z sennika:
Chcesz rozpocząć od nowa, skierować na nowy szlak swoje życie, także wewnętrzne. Dziecko może symbolizować szansę i możliwość dalszego rozwoju. Często ujawniają się w tym symbolu konflikty spowodowane przeważnie niedojrzałością. (O rly?) Sen o dziecku może być też aluzją do własnych dzieci lub wyrażać pragnienie ich posiadania.
urodzić: otwierają się nowe możliwości w twojej egzystencji
- to już mi się bardziej podoba...

4 komentarze: