Leciałam gdzieś samolotem z wiolonczelą. Przy odprawie była przedziwna procedura - zamiast ograniczeń wymiarów/wagi bagażu podręcznego, trzeba było przedostać się z nim przez małe okienko, umieszczone wysoko w ścianie, bez drabiny ani schodów. Miałam niemały problem z przerzuceniem wiolonczeli przez ów otwór bez uszkadzania jej, ale dałam radę!
cant understand..but are these your weird dreams? :)
OdpowiedzUsuńYes, this is my blog about dreams. I can try to make translations to new posts... :)
OdpowiedzUsuń