niedziela, 10 kwietnia 2011

odprawa

Leciałam gdzieś samolotem z wiolonczelą. Przy odprawie była przedziwna procedura - zamiast ograniczeń wymiarów/wagi bagażu podręcznego, trzeba było przedostać się z nim przez małe okienko, umieszczone wysoko w ścianie, bez drabiny ani schodów. Miałam niemały problem z przerzuceniem wiolonczeli przez ów otwór bez uszkadzania jej, ale dałam radę!

2 komentarze:

  1. cant understand..but are these your weird dreams? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Yes, this is my blog about dreams. I can try to make translations to new posts... :)

    OdpowiedzUsuń